Zakładki

sobota, 31 lipca 2010

Rozdział 2

W drzwiach stoi JB.
-Hej , mówi.
Mam parę pytań.
-To wal , mówię mu.

Jak ci się tu podoba , pyta się.
Całkiem OK , mówię.

JB zadaje mi jeszcze parę pytań i idzie.

                                                         *
Jest 8.00


Piszę sms'a do Amy:
Amy,więcej tu nie wytrzymam!
To jakieś wariatkowo!!!!!!!!!!!!!!

                                                  *

Ubrałam się w TO . Schodzę na śniadanie i widzę tam już całą trójke.

-Jak tam słodki śpiochu , pyta JB .
-A , OK największy chrapaczu na świecie , odpowiadam ze śmiechem.

Wszyscy się śmiejemy.


Drew tak słodko patrzy na Karolinę.
Chyba między nimi coś wykiełkowało.



                                                   *
Jest 22.46 .


Nagle słysze ciche pukanie.
-Proszę , mówię.

Do pokoju wchodzi JB z podbitym okiem.


-Ty , co się stało?! , pytam się zdenerwowana.
-A tylko mała  bitwa z Drewem , odpowiada mi JB.
-A o co chodzilo ,  pytam się.
-O ciebie ,
Drew nazwał cię szmatą , no i... , powiedział JB


Poczułam takie uklucie w brzuchu.
JB się o mnie bił.
Najsłynniejszy chłopak się o mnie bił.
To znaczy...
Nie to nie możliwe!


-Justin ... , mówię.
-Tak ?
-Czy ty się we mnie zakochałeś?!

Nastąpiła chwila ciszy.

1 minuta...
2 minuty...
3 minuty ...
-Tak , odpowiada mi JB .
-Aha , mówię zdezorientowana .


JB całuje mnie w usta i szybko wychodzi.


                                                   *

Dzwonię do Ami .

Nasza rozmowa:


Ami: Hej!

Ja: Hej Ami!
Mam wiadomości.

Ami: Jakie?

Ja: JB powiedział , że mnie kocha!

Ami: Serio?

Ja: Tak!
I jeszcze się o mnie pobił i ma siniaki ...

Ami : To gościu zakochany na zabój.

Ja : No , i ...
Najgorsze to , to , że mnie pocałował!!!!!!!!!!!!
Rozumiesz?!

Ami : Najgorsze?
Chyba najlepsze!
Kobieto...
Każda dziewczyna o tym maży...

Ja: Muszę konczyć.

Ami: Pa!

Ja : Pa!

                                                  *

Już zasypiam , a słyszę pukanie do drzwi.
-Tak , mówię.

Do pokoju wchodzi zapłakana Karolina.

-Różowa co się stało?
-Drew nie wrócił do teraz , mówi płacząc
-Bił się dzisiaj z Justinem... , mówię
-Aha, mówi Różowa
-Jak nie wróci do jutra zadzwonimy na policję , mówię.
-OK.
A możesz na ten czas iść do mojej sypialni , pyta się.
-Ok , odpowiadam.

Przez pół nocy Różowa płakała i płakała...


W końcu zasnęłam ...

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz